Kraina Westernu w Sarnowej Górze

Kowboje i Indianie…

Kto nie czytał książek Karola May’a lub nie oglądał Siedmiu Wspaniałych? Nie widzę, nie słyszę… A który z chłopców nie strzelał z colta udając szybkiego rewolwerowca? Nie widzę, nie słyszę… Tylko ta scenografia bloków z XX wieku tak trochę nie pasuje do zabawy i muzyki coutry też w radiu nie uświadczysz.

Ale i na to jest sposób – trzeba pojechać do Sarnowej Góry. To raptem 80km od Warszawy tuż obok Ciechanowa na Mazowszu, które trochę cierpi na brak atrakcji. Mieliśmy obawy, czy miasteczko spełni nasze oczekiwania. Obawialiśmy się, że będą ze cztery fasady domów niby z westernu i koniec. Ale już obejrzenie prezentacji Krainy Westernu w internecie rozwiało nasze wątpliwości. Wyglądało naprawdę nieźle.

Oczywiście same domy z Dzikiego Zachodu to nie wszystko. Potrzeba jeszcze atrakcji dla dzieci, możliwości zjedzenia obiadu. Wszystko było!

Co pół godziny można się spodziewać jakiegoś pokazu. Najfajniejsze dla dzieci są oczywiście scenki z życia na Dzikim Zachodzie w podobnym miasteczku. Nie ma jak to zobaczyć na żywo pojedynek rewolwerowców lub walkę szeryfa z rabusiami banku. Takie pokazy są na głównej ulicy ale mamy również scenę. Zobaczyliśmy na niej pokazy tańca kowbojskiego (można samemu się nauczyć), posługiwania się batem, tańca indian.

A skąd indianie? Z pobliskiego rezerwatu. Kiedy miniemy wyspę i dojdziemy na peryferia miasteczka zobaczymy bielejące w oddali tipi. Tu możemy nauczyć się rzucać tomahawkiem, sprawdzić sprawność poruszania się na trzy osobowych nartach i oczywiście dowiedzieć się trochę o życiu indian.

Ale Kraina Westernu to przynajmniej na 95% świat gdzie żyją kowboje. Możecie zobaczyć nawet drewniany kościółek i bardzo ciekawy cmentarz za nim. Nagrobki z inskrypcjami typu “Pokonany przez Jack’a Daniels’a”, “Przegrał życie w pokera”, “Szybki ale martwy” dają wiele do myślenia. Jak kowboje to i konie. Są dla dorosłych i kucyki dla dzieci. Jest karuzela i plac zabaw. Zmęczonych obwiezie kolejka, a pewność ręki sprawdzimy na strzelnicy.

Aby dzieci miały jeszcze więcej zabawy z pobytu w Krainie Westernu pozwólcie pojechać im przebranymi za kowboja lub indianina. Przynajmniej niech mają dzinsy i flanelową koszulę – gwiazdę szeryfa kupicie na miejscu…

Jedźcie, bawcie się, tańczcie i strzelajcie… 😉

Ekipa Małego Podróżnika poleca!!!


Witamy w mieście!


Całkiem tu fajnie.
Zamiast samochodów parkują konie przed domami.


OK! Będziemy tu szeryfami.


Trening kręcenia rewolwerem na palcu. 77 obrotów na minutę!


Mary Lou – kto powiedział, że dziewczyny nie strzelają?!


Ale jakby co ma obstawę…


No dobrze, dobrze – już muszę pędzić do akcji.


Staś! A nie ma w tych beczkach dynamitu? Nie! Whisky….


Ar ju toking to mi?!


A teraz na poważnie!
Obrabowali bank!


Jeden tego pojedynku nie przeżyje…


…drugi też…


Podobało się!


Siedmiu Wspaniałych – stratują nas!


E tam! Zdjęcie sobie możesz zrobić.
Ale dyliżans…


…można zaatakować!


Pozwolenie na broń proszę…


Czas na pożywną bizonią polewką.


Odwiedzamy wioskę indiańską.


Trafiamy bez pudła.


Można posiedzieć w tipi, tyle tu ciekawych rzeczy.


To jest GROŹNA mina! Mam tomahawk i nie zawaham się go użyć!


Wracamy pochodzić po mieście…


Odwiedzamy nawet miejscowy cmentarz.


Dumping cenowy?
Niech się zainteresuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów!


Pokaz władania batami meksykańskimi.


Ręka, czy kwiatek? Ręka, czy kwiatek?
Ręk… KWIATEK!!!!


Teraz takie buty oznaczać mogą tylko…


…pokaz tańca liniowego!


I nauka tańca dla wszystkich chętnych!


Jeszcze pamiątkowe zdjęcia…


Zapraszamy!
Ale pamiętajcie ja tu mogę porządku pilnować!

pobrane

http://www.kraina-westernu.com/

I to by było na tyle…
Zobaczcie na własne oczy!
KONIECZNIE!
(c) Portal Małego Podróżnika
Share